Archiwum 05 maja 2004


maj 05 2004 Bez tytułu
Komentarze: 2

gdy powrocilem tego dnia do domu, poczułem ze rozdrapałem to znamie, zniszczyłem talizman kawalerstwa, ktory przeciez przez tyle czasu skutecznie chronił mnie przed tym cierpieniem, ktore ludzie zwykli nazywac miłościa.
Ktore dla mnie za kazdym razem wiazało sie z ranami, ktore goiły sie tak długo...
Człowiek nie uczy sie na błedach, o nie... znowu wiem co bedzie i znowu wiem ze wszystek uczuć moich w marność odejdzie bo wszystko to "marność nad marnosciami" (ks koheleta).
Znów kocham... znow bede cierpiał, znów...
Chciałbym wiedziec, chcialbym ale wiedza zestawia ze sobą nadzieje i wiem, ze gdybym znał prawde, zgasłby ten promyk, który niepozornie mały i słaby, a jednak moja dusze rozswieca... jednak nie jest az tak silny by zapalic ogien w tej istocie, ktora tak tajemniczo gra.


Tak bardzo niepewny jestem Jej uczucia jak niepewna jest przyszlosc wszechświata,

 jestes moją gwiazdą a ja nie chce znow być otchłanią... pustą, ciemną, ktora omija sie z daleka.. nadajesz azymut mojemu szczesciu, wskazujesz droge, ktora prowadzi do raju.
W poszukiwaniu arkadii, poszedłem złą drogą...acz jedyną... i marze o Tobie całym sercem, bo tylko Ciebie mi potrzeba, kocham...kocham i marze byś wyszła ze strefy marzen sennych moja słodka Emilko...

zakazane_mysli : :